Zawieszenie

„W pierwszym rzędzie chciałbym powitać wszystkich siedzących” i czytających te słowa. Moje litery stęskniły się za Waszymi oczyma. Jak niektórzy pewnie zwrócili uwagę, blog był w styczniu mniej lub bardziej zawieszony. Ale się odwiesił. I jest.

Niektórzy natomiast trwają w zawieszeniu dalej. Na ten przykład: sam trwam w twórczym zawieszeniu. Miałem ostatnio ochotę napisać piosenkę. W normalnych warunkach siadłbym i próbował coś z siebie wydusić albo na papierze, albo na strunach.

Tym razem jednak zastanowiłem się dwa razy. Jeśli nie napisałbym nic lub jakieś byle co niewarte uwagi – to okej. Nic by się wielkiego nie stało, dzień jak co dzień. Ale cóż bym począł, jeśli przypadkiem tego wieczora napisałbym wspaniałą piosenkę? Ponadczasowy hit? A album zamknięty! Nagrania zakończone! Miksy w toku! Zostawić ją, żeby czekała rok, dwa, trzy na następną płytę? Gonić na łeb, na szyję do Krakowa, „Gumiak, słuchaj, musimy dograć, bo mam jeszcze taki świetny kawałek, koniecznie musi wejść…”, przekładać premierę, wypychać płytę ponad granice percepcji słuchacza…

playlista Bażanta
Tutaj słucham sobie poszczególnych wersji miksów. Kolejność piosenek jeszcze nieostateczna ;)

Szczerze mówiąc, nigdy nie miałem takiego problemu. Zawsze nagrywałem piosenki praktycznie w dniu napisania, a płyta lądowała w internecie niewiele potem. Teraz jest inaczej. Wczuwam się we wszystkie wywiady opisujące napięte oczekiwanie zespołu na udostępnienie światu efektów swojej rocznej pracy. Wszystko już zrobiłem. Wszystko już praktycznie poza mną. Postanowiłem nic już nie pisać (nawet nie próbować), żeby nie przedłużać tego stanu zawieszenia. Im szybciej wyjdzie „Wesele”, tym szybciej będę mógł zacząć pracę nad jego następcą, a Wy będziecie mogli delektować się tą płytą!

Niektórzy zawieszeni są pomiędzy niebem a piekłem polskiej muzyki rozrywkowej. I takim zespołem jest chyba happysad. Mają zbyt wielu oddanych fanów, by trafić do muzycznego piekła. Jednak rzesza ludzi określa ich jako infantylnych harcerzyków, co zabrania im wstępu na panteon muzyki polskiej, tam gdzie po prawicy Czesława Niemena zasiada Violetta Villas. Nie jestem może fanem na zabój, ale zawsze kibicowałem muzykom ze Skarżyska, każdą ich płytę szanuję, a niektóre bardzo lubię. Do listy tych ostatnich dołączyła w tym roku płyta „Ciało obce”, druga nagrana z Marcinem Borsem jako producentem. Chłopaki puścili wodza fantazji dalej niż ostatnio, a ten pojechał aż nad Little Bighorn i spuścił łomot kawalerii hejterów.

Hejtownik Custer umiera.

Teraz ich muzyce praktycznie nie da się zarzucić ogniskowości/harcerskości. Co prawda teksty Kuby Kawalca są jakie były, ale dla fanów jest to tylko zaleta. Chłopaki za to wpisali się w – bardzo popularny ostatnio – nurt kręcenia teledysków do całych albumów. Takie rozwiązanie zdobywa coraz więcej zwolenników, żeby wspomnieć tylko o najważniejszym z nich – Larsie Ulrichu z Metalliki. Lars, obserwując YouTube’a, doszedł do wniosku, że jeżeli zespół nie wrzuca całego albumu na YT, to i tak ktoś to prędzej czy później zrobi, dodając do piosenek statyczną grafikę albo tekst. Może zatem lepiej zrobić to samemu i dać dodatkowo fanom coś fajnego, czyli teledyski?

Tym tropem poszła Metallica, tym tropem poszedł happysad. Większość wytwórni hip-hopowych wrzuca w sieć wszystkie piosenki jako legalny odsłuch zaraz po premierze. O ile jestem zwolennikiem rozwiązania z teledyskami, bo klip to zawsze jakaś artystyczna wartość dodana do albumu, o tyle sam odsłuch ma „zady i walety”. Zaleta jest taka, że słuchasz piosenki z oficjalnego kanału artysty/wytwórni, nabijasz im wyświetlenia, czyli pozwalasz im zarobić na reklamach, czyli wspierasz swoich ulubionych twórców. Minus jest taki, że odbiera to trochę przyjemność z kupna płyty. Oczywiście nie na tyle, żeby tego nie robić ;). Jest to, niestety, cena, jaką artyści i fani muszą w obecnych czasach płacić za rozwój technologii i internetu.

Mam za to szczerą nadzieję, że na panujących trendach zyskają jak najwięcej słuchacze nadchodzących płyt Wyniku Współpracy. Już blisko. Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny.

Czuwaj!
(„Howgh!”, jak powiedziałby w Dalmacji Robert Makłowicz #pdk)

Komentarze

Where To Buy Tretinoin Uk <a href=http://apcialisle.com/#>cialis prices</a> Propecia Wirkstoff <a href=http://apcialisle.com/#>Cialis</a> Levitra 10 Mg Basf
Diflucan Online With No Prescription <a href=https://apcialisle.com/#>Cialis</a> Principio Attivo Paroxetina <a href=https://apcialisle.com/#>buy generic cialis</a> Macrobid 100mg Cystitis Direct Secure Overseas

Dodaj komentarz