Prawdziwy problem piszących

ołówek
Go slowly all the way round the outside

To zdanie nadrukowane na jednej z 55 kart, które wchodzą w skład talii-wyroczni „Oblique strategies” opracowanej przez Briana Eno i Petera Schmidta podczas pracy nad albumem „Before and after Science”. W zamyśle miała pomóc przezwyciężyć blokadę twórczą przez zachęcenie do myślenia lateralnego. Pomysł jest prosty: losujesz i próbujesz coś wymyślić.

Już wylosowałem. Może znów mi pomoże.

Prawdziwym problemem nie jest jednak brak pomysłowości czy ta mityczna „blokada twórcza”. Pomysły mają to do siebie, że częściej są niż ich nie ma. A jak już są, to mnożą się z zapalczywością królików, czego efektem jest kilkanaście embrionów tekstów piosenek, opowiadań i innych wytworów piśmiennictwa, które miesiącami gniją w czyśćcu dysku SDD.

Prawdziwym problemem jest powtarzalność. Tak twierdzę ja, tak też twierdzi mój imiennik, wybitny piłkarz, szkoleniowiec i prekursor mody na fryzurę „długie na czubie, wygolone po bokach”, pan Tomasz Hajto*.

Nie jest sztuką siedzieć osiem godzin i stukać zapalczywie w klawisze, żeby przez następny tydzień nie napisać nawet zdania. Sztuką jest napisać coś codziennie, choćby to było słabe. Poświęcić te piętnaście minut, nawet w tak zwanym międzyczasie, pisząc na kolanie w autobusie albo robiąc notatkę w telefonie. Rano przy pierwszej kawie** albo wieczorem przy herbacie.

Powtarzać. Powtarzać. Powtarzać. Aż wejdzie w nawyk. Na początek przez 21 dni, bo podobno tyle wystarczy do wyrobienia nawyku.

Piosenka z dedykacją, na zachętę.

Czas start.

* Może przy okazji powtórzmy sobie zwycięski skład Kaiserslautern z meczu z Bayernem w sezonie 97/98: Reinke, Kadlec, H. Koch (31. Hristov), Kuka, Marschall, Ratinho (75. Reich), Roos, Schjönberg, Schäfer, Sforza, M. Wagner.

** Albo przy pierwszych dwóch, jak w moim przypadku.

Dodaj komentarz