O skojarzeniach – lista nieoczywista

familiada

Gdybym znajdowała się właśnie w „Familiadzie” i stała przy pulpicie imć Karola Strasburgera, a on z pokerową twarzą zapytałby: „Co robi muzyka?”, palnęłabym bez zastanowienia w grzyba na pulpicie i odpowiedziała: „Kojarzy się”. Mało rezolutnie, prawda? Po chwili napięcia cyfrowa tablica wyników posłałaby w stronę mojej drużyny wielkiego iksa wraz z dźwiękowym sygnałem oznaczającym porażkę. Bo ankietowani zapewne odpowiadali „łagodzi obyczaje” albo „zachęca do tańca”.

W tym odcinku rodzina Saganów pewno przerżnęłaby z kretesem z Malinowskimi. Ale gdyby mnie kto zapytał, czy cofnąwszy się w czasie, odpowiedziałabym inaczej, rzekłabym, że nie. Bo muzyka kojarzy się mi się. Prawie ze wszystkim. Pamiętam każdą osobę, która po raz pierwszy zapoznała mnie z danym zespołem. Albo łapię się na tym, że czasem jestem w stanie powiedzieć, co dokładnie robiłam, gdy usłyszałam jakąś piosenkę po raz pierwszy.

Muzyka to dla mnie ogromny nośnik wspomnień. Dlatego dziś przedstawię Wam mój osobisty fragment nieoczywistej listy muzykoskojarzeń. Kolejność przypadkowa.

1. Pamiętam organistę w kościele św. Michała Archanioła – gdy podczas komunii kończył mu się eucharystyczny repertuar, zaczynał grać organowe improwizacje. I jestem w stanie przysiąc, że ich główny motyw zerżnął z soundtracku do Heroes III. Surrealistyczne doświadczenie.

2. Eels to było moje fantastyczne odkrycie, które w całości zawdzięczam jakiemuś kolesiowi z internetu. Poznałam go na digarcie, a potem rozmawialiśmy na Gadu-Gadu (w czasach, gdy hasło „słoneczko” nikogo nie gorszyło; ach, nostalgio). Jedyne, co zapamiętałam do tej pory, to że ulubionym zespołem chłopaka było Eels, a jego tato pracował przy produkcji mebli. Gdziekolwiek jesteś, człowieku, kimkolwiek jesteś, pozdrawiam cię. Czasem też ta piosenka włącza mi się w głowie, gdy kupuję włoszczyznę. To pewnie przez tę marchewkę z teledysku. Czyż to nie pięknie poryte skojarzenie?

3. To jest wspaniałe wspomnienie, kojarzy mi się z samotnym nocnym powrotem z jakiejś studenckiej imprezy w Krakowie. Co to była za impreza? U kogo? Nie pamiętam. Ale pamiętam, że noc była wyjątkowo ciepła i, jak na Kraków, wyjątkowo nieśmierdząca. Chyba pachniały wiśnie przy Miłkowskiego. I pamiętam, że dotarłam pod klatkę w połowie piosenki, ale tak się roztańczyłam, że zrobiłam dodatkowe okrążenie, kończąc ledwo utrzymanym piruetem na schodach.

4. No. A ta piosenka kojarzy mi się z ciepłym kakao. Za wszystko odpowiedzialna jest siła przeinaczeń. Gdy pierwszy raz słuchałam tekstu „Wieje”, byłam przekonana, że wyprowadza się on w piernikowym garniturze. Był wieczór, jesień, ja siedziałam pod kocykiem, no i zachciało mi się pierników. A do tego kakao. Po szybkiej eksploracji kuchennych szafek z niezadowoleniem stwierdziłam brak pierników, za to duże zapasy kakao. Myślę, że jeśli ludziom muzyka Janerki kojarzy się z jakimś trunkiem, to jest to tanie wino. A dla mnie to jest kakałko. Tak jakoś wyszło.

5. Zdarzyło Wam się kojarzyć piosenkę z jakimś zapachem? Czy tylko ja jakaś inna? Wydaje mi się, że słuchałam tego namiętnie podczas remontu w mieszkaniu, bo kiedy to sobie teraz puszczam, od razu przypomina mi się zapach farby do malowania ścian.

6. Bezapelacyjnie kojarzy mi się z autobusem linii 3 z osiedla Słoneczny Stok w kierunku Sitaniec. Chyba była zima, bo mi się zacięła mp3 i nie mogłam przełączyć na nic innego. Cała trasa z przymarzniętym do szyby nosem i tym w słuchawkach. A Sitaniec dla Zamościa to prawie jak New Jersey dla Nowego Yorku :D.

7. To przykre skojarzenie, mimo wspaniałego, głębokiego głosu pana Bogusława, w którym się zakochałam. Ten utwór i Plusssz Active® to dwie rzeczy, które przedawkowałam w trakcie pisania pracy magisterskiej. Teraz moje pierwsze skojarzenie to magisterka, a następne skojarzenie do magisterki to trauma życia. Niestety, Bogdan jest dla mnie stracony. A ten związek naprawdę dobrze rokował!

8. Czy moja pierwsza myśl to Patrick Swayze? Nie! Moja pierwsza myśl to „Polowanie na kaczki” na Pegazusa. Mam wrażenie, że gdzieś już o tym pisałam, ale jestem niemalże pewna, że ta linia melodyczna w wersji monofonicznej stanowiła podkład do takiej składanki 100 gier na Pegasusa. Gdy wchodziło się w menu wyboru, w tle był animowany spikselowany rysunek stojącej tyłem pary trzymającej się za ręce i leciało właśnie to. Niech ktoś mi powie, że też to pamięta!

No i tak wymieniać bym mogła w nieskończoność, ale ciekawa też jestem Waszych nietypowych skojarzeń. Piszcie, przyjaciele, proszę. Publikujcie piosenki. Podawajcie powiązania.

Komentarze

Jak słyszę "Is It Like Today?" World Party to mam ochotę wziąć miotłę i zacząć zamiatać, jednocześnie tańcząc.

Dodaj komentarz