Cześć, poznajmy się – wywiad z ekipą Wyniku

Nasza przygoda z Wynikiem trwa już rok. Postanowiliśmy z tej okazji przygotować dla Was dwuodcinkowy tekst w formie wywiadu, żebyście mogli nas nieco lepiej poznać. Za pomoc dziękujemy serdecznie autorce pytań, Izabeli Poleszak. Jako pierwsi odpowiadali na nie Krzysiek, PiotrMichał.

playlista Bażanta

Jakie jest Twoje pierwsze wspomnienie związane z muzyką?

Krzysiek Winiarski: Pewnie stryjek grający na gitarze „Maniuśka, moja Maniuśka, chodźże ze mną...”. Proste akordy, nieskomplikowane struktury. To weszło mi w krew.

Piotr „Bażant” Sobestiańczuk: Mam problem z chronologią. Albo słuchanie „Barachołki” w nocy z tatą z radiomagnetofonu Condor, albo jak stoję przed blokiem babci i zgromadzonym na ławce sąsiadkom śpiewam piosenkę misia Colargola.

Michał „Gumiak” Juszczak: Niedzielne poranki z Disco Relax.

Utwór, płyta lub koncert, który zmienił coś w Twoim życiu?

K.W.: Jest mi bardzo ciężko znaleźć konkretny utwór i nazwać zmianę, jaka dzięki niemu nastąpiła, ale na pewno „Gloria” w wersji Patti Smith Group dała mi pojęcie, jak poważnie można traktować muzykę rockową i jak brzmi muzyczny emocjonalny szczyt. A co to zmieniło? Pewnie moje zainteresowanie muzyką znacząco się zwiększyło i poznałem wiele innych nowojorskich zespołów.

P.S.: „Dziewczyna o chłopięcych sutkach” – Strachy na Lachy. Zmienił moje życie tylko na miesiąc. Nie chcę się tu wdawać w szczegóły. Natomiast długo przedtem i długo potem uważałem go za najlepszy polski utwór muzyczny. I dalej bardzo go cenię. Szczyty polskiego rocka, szczyty polskiego tekściarstwa. Jak napiszę coś takiego – mogę umrzeć spełniony.

M.J.: Każda następna płyta, którą się zbyt mocno jaram.

Gdybyś mógł współpracować z jakimś artystą, kto by to był i dlaczego?

K.W.: Ktoś z dwójki Courtney Barnett i Jeff Rosenstock. Miło byłoby z nimi spędzić trochę czasu, ale i poznać proces twórczy.

P.S.: Chciałbym nagrać płytę pod okiem Marcina Borsa (producent też artysta). Jedną, żeby zobaczyć, co i w jaki sposób ze mnie wyciągnie, a potem przeszczepić to na współpracę z naszym Gumiakiem ;P

M.J.: Bardzo bym chciał poszerzyć działalność Wyniku o rejony mi zupełnie obce. Może jakiś artysta-grafik?

Gdy byłeś mały, chciałeś zostać...

K.W.: Piłkarzem.

P.S.: Prawnikiem albo aktorem. Przeszło, aktor potem wrócił, ale przeszedł znowu.

M.J.: Pilotem. A skończyło się tak, że do tej pory nigdy nie leciałem samolotem.

Ulubione wspomnienie związane z działalnością w Wyniku?

K.W.: Każda sesja nagraniowa i dyskusja ma swój niepowtarzalny urok, ale na pewno najważniejsza była konwersacja w kuchni z marca 2016 r., w czasie której właściwie Wynik został założony.

P.S.: Moment, w którym Gumiak wysłał mi nagranie basu i perkusji do „Przyśnionej”. Poczułem, że przed nami owocna praca i piękna płyta.

M.J.: Rzadkie chwile, kiedy mój mózg się resetuje i udaje mi się posłuchać naszych kawałków „obcym uchem”. I jak wtedy się okazuje, że są całkiem niezłe.

Co robisz poza Wynikiem?

K.W.: Pasywnie szukam pracy.

P.S.: Rozmyślam, czy gdybym był księdzem, to zostałbym papieżem.

M.J.: Pracuję, jem i śpię.

Dlaczego zdecydowałeś się wziąć udział w tym projekcie?

K.W.: Projekt został założony u mnie w kuchni. Nie miałem wyjścia.

P.S.: Rozmawialiśmy z Gumiakiem o nagraniach, wytwórni, wydawaniu płyt od czasów naszego licealnego zespołu, Spanish Inquisition. Nie mogłem się nie zdecydować.

M.J.: Nudziło mi się chyba.

Plusy i minusy bycia jego częścią?

K.W.: Minusy nie mogą przysłonić plusów. Pozytywem jest ogrom satysfakcji z sukcesu, a negatywem świadomość wykonanej na marne pracy. Ale nawet to potrafi przerodzić się w naukę i doświadczenie przy odpowiednim nastawieniu.

P.S.: Plusy: wszystko poza goniącymi terminami. Minusy: goniące terminy.

M.J.: Plusy: już nigdy mi się nie nudzi. Minusy: czasem tęsknię za uczuciem „nic dzisiaj nie muszę robić”.

Jakie masz plany/marzenia związane z Wynikiem?

K.W.: Chciałbym pomóc znaleźć zespoły, które są na tyle dobre, by funkcjonować w zwykłym muzycznym „obrocie”, i które następnie mogłyby nagrać i wydać u nas swoje debiutanckie płyty. Jeśli będzie ich kilka, to będę już zadowolony.

P.S.: Marzę, żebyśmy wszyscy dostali po złotej płycie. I żeby wisiały potem dumnie w studio.

M.J.: Sam Wynik jest realizacją wielu moich marzeń, więc zostały już tylko plany. A o planach nie lubię opowiadać publicznie, dopóki ich nie zrealizuję. Dzisiaj mogę zdradzić, że It's July Already nie jest jedyną płytą, jaką planujemy wydać w tym roku :)

Dodaj komentarz